Język trupa

Dziś na onecie wpadł mi w oko wywiad z jasnowidzem Krzysztofem Jackowskim. Wiem że jest dość znany zwłaszcza ze swojej pomocy policji – jakoś nigdy nie interesowałam się zbytnio jego osobą. I czytam sobie dzisiaj ten wywiad z panem Krzysztofem – dowiaduję się że wydał już kolejną książkę, jasnowidztwo odkrył w sobie przypadkiem, i jest na prawdę sympatycznym człowiekiem. Nie jakiś tam Krzysztof Rutkowski jasnowidzenia – całkiem normalny facet, nie potrzebujący rozgłosu i nie pchający się do mediów. O swoim darze – jeśli można to tak nazwać – mówi bardzo naturalnie, prosto i rzeczowo. Nie jakieś czary-mary – niektóre rzeczy po prostu wie – pojawiają się w jego głowie, ot, i są. Większość ludzi do jasnowidzenia podchodzi ze sceptycyzmem. Dla innych to ostatnia deska ratunku np. w znalezieniu zaginionej bliskiej osoby. Nie dowiedziałam się z tekstu niestety czy pan Krzysztof odnalazł kiedyś osobę żywą – wspomina tylko o trupach i tłumaczy dlaczego do niego „mówią”. A jak znajdę chwilę czasu pewnie skuszę się na przeczytanie jego książki, bo poznając pana Krzysztofa z wywiadu książka może okazać się całkiem trzeźwym spojrzeniem na jego zdolności, nie zaś tomikiem z opowiadaniami fantasy. A co do fantasy – jestem w połowie czytania książki Andrzeja Pilipiuka pt. „Szewc z Lichtenrade” – po przeczytaniu zamieszczę krótki opis wrażeń 🙂

Wywiad z Krzysztofem Jackowskim możecie przeczytać tutaj: http://strefatajemnic.onet.pl/ezoteryka/moge-sie-wstydzic-wielu-rzeczy-ale-nigdy-swoich-tr,1,5216892,artykul.html

Reklamy

Szatan instant – czyli energy drink Demon i bojkot Agros-Nova

Podpisując petycję o zlikwidowanie nielegalnej hodowli psów przypadkiem natknęłam się na petycję pt.: Protest przeciwko satanizmowi w reklamach Agros-Nova. Moje oczy zrobiły się wielkie jak talerzyki i na kilka sekund zabrakło mi słów. Co to takiego? Zacznijmy od początku: firma Agros-Nova znana jest w Polsce w branży spożywczej z produktów takich jak Fortuna, Dr Witt, Kotlin, Łowicz, Tarczyn i kilka innych. Protest dotyczy nowego energy drinka – Demon. Już sama nazwa powoduje ciarki na plecach moherowych babć które z tym oto produktem mogłyby spotkać się twarzą w twarz w sklepie. A to dopiero początek… do udziału w reklamie produktu zaproszony został Nergal – tak, zespół Behemoth i niszczenie Biblii na scenie. Ale nikt nie zwrócił uwagi że, jak podają media, część honorarium za reklamę zostanie przekazana na fundację DKMS Polska, która pomaga osobom chorym na białaczkę. Ale co tam szczytne cele, demon w nazwie, demon w reklamie, szatan wychyla swój nos z każdej ciemnej dziury. Przeciwnicy Argos-Nova wzywają do bojkotu produktów firmy aby wpłynąć na zmianę reklamy i promocji energy drinka z piekła rodem. Z ciekawości zaglądnęłam na forum dot. petycji – złapałam się za głowę. W sieci jest nawet oficjalna strona – satanizmnieprzejdzie.pl – jeden rzut oka wystarczy aby zrobić piorunujące wrażenie – anioł zgniatający w swych dłoniach puszkę napoju Demon, oraz loga produktów Agros-Nova leżące porzucone, poprzewracane, na zapomnianej kupce w prawym dolnym rogu grafiki. O zgrozo! Sądny dzień nadchodzi. A jeśli chcecie to możecie wydrukować sobie plakat – w formacie A4, i wręczyć go np. swojemu proboszczowi. Dla  chętnych – facebookowe tło. Jest też parę słów na temat DKMS Polska, a mianowicie przypomnienie, że – uwaga cytuję – „Fundacja DKMS współpracująca z Holocausto-Nergalem”. Nergal i promocja drinka Demon? Lepiej nie widzę – strzał w dziesiątkę. Jak mówi stare PRowskie porzekadło: nie ważne jak, byleby mówili. A waszym zdaniem?

A teraz wisienka na torcie:

Przestań kupować! Zacznij wymieniać

 

Każdy z nas zna ten scenariusz – nowe miejsce, nowe mieszkanie, nowe meble, gadżety… i pieniążki wypływające strumieniem z naszego konta. Jak żyć i nie wydawać? Brzmi absurdalnie, prawda? A absurdem bynajmniej nie jest. Polacy cierpią na pewien kompleks – zawsze trzeba mieć nowe, lepsze, ładniejsze, niż … (tu wstaw odpowiednią osobę). Na szczęście mentalność w innych krajach jest nieco inna. Ludzie, od pokoleń, dzielą się tym czego nie potrzebują z innymi, np. robiąc wystawki przed domem niepotrzebnych  mebli czy innych gadżetów. Modny ostatnio pęd ku ekologii i recycling zaczynają przejawiać się w stylu życia coraz większej liczby mieszkańców naszego kraju. Powstają serwisy internetowe gdzie każdy może oddać to, co nie jest mu potrzebne, a komuś innemu może się przydać i gdzie każdy znajdzie coś dla siebie. Nowe strony www wyrastają jak grzyby po deszczu: niepotrzebne.com, gratyzchaty.pl, tablica.pl, darmobranie.pl a to tylko niektóre z adresów. I już możemy zacząć urządzać mieszkanie według własnej koncepcji… Uwaga, to wciąga 🙂

 

Małe co nieco o sobie i ciekawa książka.

Pierwszy post i od 10 min gapię się w komputer… no straszne. Ale wypadałoby jakoś zacząć. Jestem Kaśka a bloga stworzyłam z palącej potrzeby gadania. (Dzięki Agatka :*) Ponieważ zwykle gadam dużo – i niekoniecznie na temat zdecydowałam gadać również i tu. Może dlatego że ostatnimi czasy nie mam sobie z kim pogadać a już zwłaszcza w rodzimym języku – ciężkie jest życie emigranta – gaduły… Co lubię? Dobrą muzykę, dobrą książkę i – tego nie mogło zabraknąć – dobre jedzenie. Żyję też serwisami informacyjnymi i tym co dzieje się dookoła mnie – absolwentka studiów dziennikarskich – więc już tak mam. Czym chciałabym się podzielić dzisiaj? Książką którą ostatnio przeczytałam. Książka pt. Pomnik Cesarzowej Achai autorstwa Andrzeja Ziemiańskiego jest kontynuacją poprzednich tomów Achai. 8 lat czekania na premierę! Ale było warto, zapewniam was. 678 stron porządnej książki. Kto czytał poprzednie części ten pamięta Achaję – o ile przez te 8 lat nie zapomniał. I zaczynamy czytać. Wszystko pięknie ładnie, aż tu nagle: co ja czytam – Wojsko RP? W książce z gatunku fantastyki i to o jakimś świecie stylizowanym nieco na bardzo zamierzchłych czasach? Co oni tutaj robią? A no płyną, powiem wam. Okrętem podwodnym. Prosto w stylizowany na nieco antyczny świat w którym żołnierzem może zostać tylko kobieta, każde wojsko ma swoją czarownice, a w lesie żyją potwory z czarnymi oczami – które widzą w nocy i produkują trujący dym który dusi wrogie wojska. W książce przeplatają się te właśnie dwa wątki – dwa światy – po to aby w końcu się złączyć w jedną historię.  Nie mamy tutaj jednego głównego bohatera – jest ich kilku, i tak jak się domyślacie już słusznie – muszą w końcu na siebie trafić. 3 dni wystarczyło mi na dosłowne „wchłonięcie” książki. Apetyt na kolejną część osiągnął zenit… panie Ziemiański, proszę pisać trochę szybciej, czekamy! 😉