Gdzie ci mężczyźni…

Tak, mężczyźni. A nie chłopcy, synusie mamusi. W mediach rozgorzała dyskusja poruszona przez artykuł Wysokich Obcasów na temat kobiet, które wiedzą czego chcą od życia i nie mogą znaleźć odpowiedniego partnera. Może nie zgadzam się z wszystkimi tezami tam postawionymi ale odnoszę podobne wrażenie.

Gdzie oni są? Co się stało z samcami alfa? Mam wrażenie że wyginęli gdzieś w epoce naszych rodziców. Kobiety stają się coraz bardziej zaradne, a faceci… wygodni. No bo po co robić cokolwiek, skoro kobieta i tak to ogarnie, bo jest kobietą (?!). Codziennie w drodze do i z pracy mijam mnóstwo osób. I nawet jeśli jakiś obiekt rzuci co najwyżej uśmiechem, to o tym żeby się odezwał pomarzyć można. Już nawet tego nie potrafią. Czy my wszystko musimy robić same? A może to właśnie wina kobiet – same sobie taki los zgotowałyśmy… Sprawa jest ciężka. Wina pewnie, jak to zwykle, leży po obu stronach. 

Podobno kobieta wynosi z domu taki wzór, ojciec. I własnie w ten sposób szuka faceta. Nie napawa mnie to optymizmem – nie znam bardziej ogarniętego życiowo człowieka niż mój tata.

Czy kobiety w pewnym wieku są już skazane na samotność? Chcą się rozwijać, zdobywać doświadczenie, zwiedzać świat itd… a może to tylko odpowiedź na samotność, bo ciężko się wraca do pustego mieszkania. Czy w związku z tym są jeszcze jakiekolwiek szanse że coś w tym świecie się zmieni? Wpadamy ze skrajności w skrajność… i tak bez końca 🙂